Ląd afrykański cz. 1

W obrębie lądu afrykańskiego rolnictwo i pasterstwo przedstawiają powszechne niemal źródła utrzymania i albo istnieją jednocześnie obok siebie, albo co zdarza się częściej, jedno z nich panuje zupełnie z kompletnym wyłączeniem drugiego; co zaś do myślistwa, jest ono u wielu ludów jedynym sposobem zarobku, ale grupy etniczne, znajdujące się na takim niskim poziomie kultury, oraz okolice, służące im za przytułek, stanowią w ogólnym obszarze lądu afrykańskiego wielkość mało wpływową. W zasadzie więc, pomiędzy człowiekiem a przyrodą jest tam obecne środowisko, stworzone przez istotę ludzka i nieomieszkujące oddziaływać. Jednak ląd afrykański, dzięki swojej strukturze i położeniu i wynikającemu stąd rozmieszczeniu opadów, innym jeszcze przyczynom (zwłaszcza rozmieszczeniu sławnej Olossina mordicans, t. j. muchy tze-tze), wreszcie niskiemu poziomowi stosunków społecznych, posiada wyraźnie wyodrębnione terytoria mezologiczno-przyrodzone, nie tak jak w Europie i częściowo Azji, w których posunięta kultura zerwała dawny a bliski związek pomiędzy człowiekiem a otoczeniem. (Rozpatrując obszary mezologiczne Afryki będziemy w ogólnym zarysie trzymali się klasyfikacji, wytkniętej przez A. de Preville’a)

Pozostawiając na uboczu Egipt i inne ogniska bardziej posuniętej cywilizacji w Afryce północnej, oraz Abisynię, Preville, na przestrzeni lądu Afrykańskiego, Odróżnia cztery wielkie obszary, z których każdy rozpada się jeszcze na mniejsze dzielnice

A mianowicie:

Terytorium pustyń i stepów północy. Roślinności drzewnej prawie niema, a w każdym razie jest nieznaczna i jednostajna. Obszar ten, zaczynającej się zresztą w Azji, przedstawia rozległe przestrzenie piaszczyste, urozmaicone jedynie przez oazy, oraz jałowe stepy.

Terytorium płaskowzgórza środkowego, czyli strefy równikowej. Obfite deszcze zapewniają powietrzu stałą wilgoć, sprzyjającą bujnej wegetacji drzewnej. Rozległe gęste lasy, z podkładem błotnistym, dają schronienie licznej zwierzynie.

Terytorium pustyń i stepów południowych.

Terytorium górzyste, położone na wschodzie i złożone z wyniosłości, porosłych trawą i poprzedzielanych dolinami, które są pokryte lasem, albo znajdują się pod uprawą.

Terytorium północne pustyń i stepów. Można je uważać za jedną całość z pokrewnymi obszarami Azji. Ubogie, nie przedstawia ono dla pasterstwa warunków korzystnego rozwoju, jak stepy ciągnące się w Azji na wschód od Wołgi. Rozpada się na szereg stref, idących od wschodu na zachód; każda odznacza się właściwym sobie charakterem, w każdej z nich są hodowane odmienne gatunki zwierząt, co oddziaływa i na byt społeczny koczowników. Są cztery strefy: konia, wielbłąda, kozy i bydła rogatego.

Strefa konia ciągnie się między morzem Śródziemnym z jednej, wyniosłościami górskimi z drugiej strony. Położona pomiędzy górami a morzem na znacznej przestrzeni, przerżnięta bieżącymi  wodami posiada dostateczną ilość wilgoci, ażeby wyżywi dość znaczne trzody: podczas suchej pory roku w pobliżu wód, morza, lub gór, podczas wilgotnej – na stepie, pokrytym wtedy trawą. Pasza jednak nie jest tak obfita jak na stepie azjatyckim, a więc i rozstrzelenie społeczne jest większe. Trzody składają się z bydła rogatego, owiec, kóz, wielbłądów, lecz zwłaszcza koń jest tutaj charakterystycznym zwierzęciem. Wzajemny stosunek hodowanych gatunków zwierzęcych jest w każdym plemieniu pasterskim odmienny, a zarazem innymi są jego zwyczaje społeczne. W razie przewagi bydła rogatego, koczownictwo doznaje ograniczenia. Bydło nie znosi szybkich pochodów, i nie może wydalać się z okolic, szczodrzej zaopatrzonych w wodę, a to uniemożliwia zagony łupieżcze; klęski, zmniejszające rozmiary trzód, i stały brak mleka podczas posuch zmuszają koczownika do szukania utrzymania w dorywczym rolnictwie. Plemię zamienia się na pół-osiadłe, koczujące w pobliżu pól swoich. Grupy, których główne mienie polega na trzodach owiec, są swobodniejszymi: mogą zapuszczać się bardziej w głąb pustyni, uchodzić szybciej przed pogonią, w ogóle uskuteczniać dalsze wyprawy i podróże. Ponieważ podczas znojnej pory roku, a tym bardziej w suchych latach mleko nie pokrywa potrzeb plemienia, przeto rabunek stanowi konieczne a dodatkowe źródło zarobków: rolnicy, siedzący w punktach sprzyjających uprawie gruntów, uiszczają haracz w ziarnie. Wyrób tkanin i sprzedaż wełny dostarczają dalszych środków utrzymania. Wreszcie plemiona, posiadające stada wielbłądów, są jeszcze niepodleglejsze. Mleko wielbłądzie służy za pokarm; samo zwierzę, jako bydlę juczne i liwia dalekie wędrówki aż do oaz daktylowych oraz zagony łupieżcze, okupywane przez haracz ze strony rolników. Wielbłądziarze przebywają w najniegościnniejszych okolicach. Koń posiadany przez każde plemię, nie jest tutaj, jak u Mongołów, źródłem pokarmu; przeciwnie, sam, w wieku młodym, wymaga, ażeby go żywiono mlekiem wielbłądzim, nie bywa także używany do przewożenia ciężarów. Jest tylko wierzchowcem. Człowiek otacza go troskliwą opieką (rozpatrywana strefa jest ojczyzną rumaków arabskich). Wymaga jego pomocy dla dozoru trzód, zwłaszcza jeśli te są złożone z różnych gatunków i rozproszone na znacznej przestrzeni. Tam, gdzie warunki uniemożliwiły posiadanie konia, koczownik musi wyrzec się jednoczesnej hodowli więcej niż jednego gatunku. Nadto pobieranie haraczu od rolników byłoby niemożliwe bez konia.